4 sposoby na podróżowanie
Podróżowanie to…
Tym zdaniem można zacząć wiele ciekawych rozprawek, prac, wypracowań, esejów, wpisów na blogu. W tym poście tematem jest podróżowanie. Pewnie zastanawiacie się albo nie, jeśli nie czytacie tego tylko wbijacie, aby zrobić mi statystyki, czym w ogóle jest podróżowanie. Oczywiście, odpowiedź jest prosta — podróżowanie to wyjechanie z miejsca A do miejsca B i zwiedzanie miejsca B, ale nie tylko. Można udać się takie w podróż wspomnień, kiedy to, przy pomocy Google Maps, zwiedza się miejsca, w których było się i zyskało miłe i ciekawe wspomnienia. Może także podróżować poprzez chodzenie po domu czy tam mieszkaniu, wspominaniu rzeczy, które zrobiło się komuś (nie tylko tych dobrych, często zwraca się uwagę na te złe) i rozmyślaniu nad nimi. Inną formą podróżowania jest też spacer przykładowo na około jeziora i skupianie się na przyszłości, aby można było jakoś ją zaplanować lub cieszyć się marnymi marzeniami.
Jest jeszcze więcej form podróżowania, ale wymieniłem te, które robię najczęściej. Owszem, prawie wszystkie z wymienionych to podróże po wspomnieniach, ale dzielę je na te dobre, złe i pośrednie. Dla mnie te sposoby na podróż są zupełnie inne i dlatego rozdzielam je. Jak już nakreśliłem kilka pomysłów na podróż, to chcę przejść do meritum wpisu.
Zacząłem pisać to myśląc o podróżach różnych postaci z BoJacka Horsemana (ten serial na Netflix). Nie będę spojlerował, więc napiszę krótko: kilka bohaterów podróżuje po Stanach lub świecie w poszukiwaniu siebie lub tylko żeby się bawić, ale jednak i tak w każdej z podróży coś się dzieje. Mam na myśli podróż Bojacka i Sarah lub samotną podróż Diane. Ten, kto to oglądał, to wie, o czym piszę, ale reszcie nie chcę spojlerować.
Samotna wędrówka do innego kraju (nie musi to być kraj, z którego się pochodzi) jest dziwna. Niby próbuje odkryć się, kim się jest, dlaczego wygląda się tak, a nie inaczej, próbuje zrozumieć siebie, ale nie zawsze odnajduje się odpowiedzi na te pytania. Niekiedy pytania namnażają się, a my, zamiast upraszczać swoje życie, jeszcze bardziej je komplikujemy. Chcemy poznać odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ale zamiast tego dostajemy rozczarowanie goniące kolejne rozczarowania, aż w końcu mamy dosyć tego kraju i chcemy go opuścić. Chyba że ktoś serio odnajduje siebie w tym kraju, to wtedy moje gratulacje, że jest tak cierpliwy i ma spokój ducha, ale ja tak nie mam, więc nie piszę o tym. Będąc samemu w kraju, którego nie zna się, człowiek ma prawo czuć zagubienie; to jest najbardziej ludzka rzecz, jaka istnieje. Nikt nie ma prawa żądać od niego tego, że musi znaleźć szczęście ducha w tym miejscu. Nikt nie ma prawa żądać od nas, żebyśmy byli gdzieś szczęśliwi, jeśli nie jesteśmy szczęśliwi ze sobą samymi. Idąc uliczkami miasta w kraju, którego nie znamy, nie wiemy, co na nas czeka, a często myślimy, że jednak spędzimy w tym miejscu miesiąca a może i lata naszego życia. Znaczy no wiem, co myślicie: niby dlaczego każdy ma wyjechać za granicę, zostawić Polskę i nie dbać o ojczyznę, ale jak zmienicie słowo "kraj" na "miasto" w tym tekście, to z pewnością dopasujecie ten akapit do siebie. Będąc w obcym kraju lub nawet mieście myślimy, że możemy zacząć żyć na nowo, porzucając wcześniejsze problemy, dramaty, przez które wyemigrowaliśmy, ale jesteśmy w błędzie. Chcąc nie chcąc przeszłość będzie kroczyć za nami niczym ogromny cień, czekając tylko, aż poddamy się jej i powiemy, że jesteśmy beznadziejni i chcemy przestać tu być. Jeśli chcemy uwolnić się od przeszłości, musimy rozmówić się z nią w teraźniejszości. Bo dopóki nie pozostawimy jej w zgodzie z sobą, to dopóty będzie kładła olbrzymi cień na naszą przyszłość. Dlatego powinniśmy odpocząć od niej poprzez skontaktowanie się z terapeutą i powiedzeniem mu naszych problemów, aby nie ciążyły w nas i nie drążyły nas od środka.
Podróżowanie przez Google Maps to też sposób na ucieczkę od rzeczywistości. Rzadko to robię, bo nie zwiedziłem wielu miejsc i przez to nie mam wielu dobrych wspomnień z wycieczek, ale jednak jak już włączam street view z Drezna, to wspominam wszystko, co dobrego tam się działo. Począwszy od ośrodka, w którym nocowaliśmy i mieliśmy praktyki, poprzez zwiedzanie Drezna aż do nowych znajomości, które zawarliśmy ponad rok temu. Do wakacji żywą pamiątką stamtąd był wisiorek z delfinem, ale jak w czerwcu byłem pływać w jeziorze, to wpadł mi do wody i od czterech miesięcy nie mam już tego symbolu dobrego pobytu tam. Ostatnio przechadzam się wirtualnie uliczkami Warszawy, bo jednak wycieczka z kuzynką tam dobrze mi się kojarzy. Nie czułem się tak osamotniony, jadłem dobre jedzenie, widziałem ciekawe miejsca i mam mnóstwo zdjęć. Chcę dalej wrócić do tych miejsc, gdzie czułem się szczęśliwy, ale aktualnie nie wiem, czy będzie mi to dane.
Spacerowanie nad brzegiem Brdy lub na około jeziora jest czasami męczące, bo przypomina mi to o wydarzeniach, które były rok lub dwa lata temu, czyli nie tak dawno, ale jednak nie mogę czerpać z nich tak wielkiej radości jak ze zdarzeń, które były na wycieczkach. Nad Brdą przypominam sobie o stażu w Bydgoszczy, który robiłem lipcem dwa tysiące dwudziestego roku. Dodatkowo włączam sobie muzykę, której wtedy słuchałem i całe uczucia i emocje z tamtego okresu uderzają mnie dwukrotnie. A trasa nad jeziorem przypomina mi o przyjaciółce, z którą przed latami widziałem się wiele, ale przez dwa lata widziałem się tylko raz. Mieliśmy dobry kontakt, ale dojrzewamy i nasze życia się zmieniają. Ale wpisy o dawnych przyjaźniach i muzyce, która niesie ze sobą wspomnienia, pojawią się. Dodatkowo taka forma podróżowania jest przepełniona melancholią i sentymentalizmem, które jednak lubię, bo w dużej mierze są składowymi moich monologów w wyobraźni.
Ostatnia z podróży, jakie odbywam, to ta w domu, ze szklanką kiedyś zimnej herbaty, a aktualnie z wodą. Wspominam wtedy dzieciństwo, jak bawiłem się z kuzynką i siostrą w Naruto, Harry'ego Pottera, Troję i byliśmy beztroscy. Jak kiedyś oglądaliśmy WWE popołudniami, Formułę 1 też wtedy oglądaliśmy. Jak mieliśmy zabawy, które tylko my ogarnialiśmy. Wiem, że teraz to brzmi jak narzekanie starego typa, który tęskni za dzieciństwem, ale tęsknię tylko połowicznie. Tęsknię za tym, co było dobre. Wspominam też rozmowy z siostrą lub kuzynką, z tą drugą to przykładowo planowanie wycieczek na Turniej Czterech Skoczni lub do Rzymu. W sumie było to niedawno, ale to było tak przyjemne, że mam wrażenie, że minęły od planowania wycieczek lata, a nie pół roku. Akurat takie podróżowanie przywołuje najgorsze wspomnienia, jednak wiem, że muszę uporać się z nimi, aby pójść naprzód.
Chciałbym napisać o czymś jeszcze, ale przerwałem wpis gdzieś przy spacerowaniu z Google Maps, ale jednak wróciłem i dokończyłem tego samego dnia. Mam nadzieję, że taka luźna lektura podobała się wam. Wiem, że dużo razy powtórzyłem słowo "podróż", ale nie mam innego słowa, aby określić te podróże. Wiem, że to najbardziej odpowiednie słowo do tego wpisu.
Tu Hubert
Osobiście lubię czasem podróżować w Google Maps do miejsc, które dopiero chcę odwiedzić. I tak, wiem, że w wielu z nich zdjęcia pochodzą sprzed kilku lat a duże miasta zmieniają się niemalże z dnia na dzień. Ale jest to na swój sposób przyjemne i ekscytujące.
OdpowiedzUsuńxoxo