w wielkim mieście…

     Jak wygląda moje życie w Bydgoszczy?

    Pewnie, że was to ciekawi, dlatego dziś jest o tym.

    Ogólnie to cieszę się, że większość roku szkolnego żyję w takim dużym mieście. Po całym życiu spędzonym w sześciotysięcznej miejscowości, wyjazd do wielkiej Bydgoszczy zmienił mnie. Oczywiście, że na lepsze; poznałem nowych znajomych, nawiązałem przyjaźnie, świetnie się bawiłem i poznałem inne życie. Mam wiele myśli, które mogę opisać, pisząc o życiu w dużym mieście, więc zacznę od pojedynczych rzeczy.

    1. Mnóstwo sklepów, atrakcji turystycznych, kin, kawiarni i podobnych — w Bydgoszczy, tak jak w innych dużych miastach w Polsce, znajduje się wiele sklepów. Obojętnie jakich: są odzieżowe, z obuwiem, elektroniczne, różne punkty z pojedynczych marek (przykładowo stoiska z podgrzewaczami tytoniu, jakieś miejsca, gdzie można kupić szkło hartowane) i wiele innych. Jeśli miałbym wymienić wszystkie rodzaje sklepów, to bym wymieniał i wymieniał. Jest mnóstwo Biedronek, w których robi się podstawowe zakupy. Wystarczy dziesięć minut i jest się w Biedronce. A nie ma tak, że trzeba przejść całe miasto i to jest jedyny sposób na zakupy w tym sklepie. Obok sklepów są kawiarnie, których nie brak w Bydgoszczy (dla porównania w moim rodzinnym mieście jest jedna kawiarnia, w której można usiąść, pogadać i guess) — można w środku rozłożyć się z laptopem i pisać artykuły oraz pić kawę. Takich luksusów w tej sześciotysięcznej dziurze nie ma. W Bydgoszczy jeszcze chodzę na spacery: zwiedzić kolejny raz stare miasto, Wyspę Młyńską, ładną ulicę Gdańską, do jednego centrum handlowego, do drugiego. Ogólnie tu jest mnóstwo miejsc, gdzie można iść, a w małej dziurze (tak będę nazywać moją rodzinną miejscowość) nie ma niczego, gdzie można się przejść. W dużym mieście jest kilka kin, można obejrzeć tu film w dzień premiery lub kilka dni po i to jest piękne. Można wieczorem iść do kina i nie musieć martwić się o dojazd do większego miasta. Co jeszcze o tym mogę napisać. Może to, że ta duża ilość sklepów jest ciekawa, każdy znajdzie coś dla siebie. Tutaj też dodam mnogość siłowni, zarówno w budynku jak i na świeżym powietrzu. Przecież ciągle można iść na siłownię, do galerii handlowej lub gdzieś, gdzie ona wolno stoi. Obok siłownii też jest lodowisko, mnóstwo basenów, co uwielbiam. Też istnieje sieć rowerów miejskich, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem, jeśli chodzi o dodatkową aktywność. 

    2. Mnogość szkół średnich i uniwersytetów — chodzi mi o wielkie możliwości, aby uczyć się lepiej. Poszedłem tutaj do szkoły, bo znalazłem kierunek, który w chwili wyboru wydawał się dla mnie najlepszy. Nie chciałem zostać w małej dziurze, bo tam nic mnie nie interesowało. W końcu technik analityk brzmi tak ciekawie i super (i muszę przyznać, że nawet jeśli ciągle narzekam, to jest to jedyny kierunek w technikum, na który drugi raz poszedłbym). Jest mnóstwo liceów i myślałem, żeby do jednego pójść, ale wypadło na technikum. Po latach wolałbym być na biolchemie, ale czasu nie cofnę i mogę pracować na tym, co mam. 

Kiedys, jak zacząłem pisać ten wpis, to miałem więcej myśli, jednak z biegiem miesięcy one wyparowały. Dlatego są dwa punkty, w których opisuję w sumie wszystko. Miało być ich więcej, jednak nie mogłem przez ten czas znaleźć dodatkowych rzeczy, które dobrze by się tu wpasowały.

W każdym razie, życie w Bydgoszczy, w dużym mieście jest zupełnie inne od tego w małym, wiejskim miasteczku. Tam każdy każdego zna, każdy o każdym plotkuje, każdy żyje życiem innych ludzi, co dla mnie jest zwyczajnie obrzydliwe. Nigdy nie rozumiałem, co ludzie widzą w plotkowaniu o każdym podczas każdej możliwej okazji — lepiej jest skupić się na swoim życiu niż pasożytować na istnieniu innej osoby. Z tego powodu wolę mieszkać tam, gdzie jestem anonimowy, gdzie nie zna mnie zbyt wiele osób. Wtedy mam pewność, że nie będę obiekte plotek.

Jeśli lubicie korzystać z życia całym sercem, duszą i ciałem, to polecam wam do życia duże miasto, które jest pełne możliwości. Małe miasteczka są jak trucizna, który niszczy was i wnika głęboko w krwiobieg, aż dociera do waszych dzieci i one też są nią zatrute. Aby jej uniknąć, należy odciąć się od srodowiska, które jest toksyczne.

Pisał Hubert 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

krótko (i guess) o samotności

14 akapitów o fałszywych znajomych