doceniam małe rzeczy
Uwielbiam doświadczać różnych małych rzeczy. Uwielbiam wieczorne robienie herbaty, żeby z nią przysiąść do laptopa, napisać coś lub obejrzeć. Picie energetyka podczas uczenia się biologii i słuchania na słuchawkach podcastów kryminalnych. Chodzenie do sklepu, do którego mam kilka minut na piechotę i w tym czasie słuchanie muzyki, na którą mam ochotę. Oglądanie chociaż jednego odcinka serialu, leżąc kompletnie i nie przejmując się światem. Palenie papierosa lub dostarczenie nikotyny do organizmu w inny sposób poprzez podgrzewanie tytoniu wraz z piciem kawy w sobotni poranek. Spacery na około jeziora, kiedy potrzebuję poukładać myśli. Jest wiele rzeczy, które uwielbiam, ale to są takie małe, za którymi tęsknię. Dobrze mi się kojarzą, bo każda związana jest z osobą lub czasem, kiedy to miałem dobre samopoczucie.
Będąc w bursie nie zawsze mogę sobie pozwolić na spacer na około jeziora lub sobotni papieros z kawą w dłoni. Kubek z kawą i papieros — to kojarzy mi się z siostrą, za którą jednak tęsknię. Co soboty, jak przyjeżdżała do domu na weekendy, dzień zaczynała od takiego połączenia. Czasami piłem z nią kawę, a czasami paliłem papierosa obok niej. I to przeszło na mnie, i czasami też tak zaczynam dzień.
Z kolei wieczorna herbata kojarzy mi się z zeszłą zimą, kiedy to robiłem sobie kubek dobrej herbatki i siadałem do laptopa, aby pracować nad opowieścią. To przejąłem od przyjaciółki, która przekonała mnie do muzyki klasycznej. Wraz z nią też emocjonowałem się skokami narciarskimi. Zawsze, jak tylko robię herbatę w szklance lub kubku, to myślę o zimowych wieczorach, kiedy to byłem na zdalnym nauczaniu, więc siedziałem w domu, i mogłem do późniejszego wieczora siedzieć przy laptopie oraz pisać. Dobrze wspominam ten okres.
Energetyk, biologia i kryminalne podcasty na słuchawkach to coś stosunkowo nowego, bo zrodziło się we mnie dopiero w ubiegłe wakacje. Ranki lub popołudnia spędzałem przy biologii, więc żeby zająć czymś mózg, włączałem podcasty. Przy muzyce nie mogłem aż tak mocno skupić się jak przy opowiadaniu historii innych ludzi. Zacząłem od Kryminatorium, a potem znalazłem Kryminalne Historie, które do teraz słucham. Energetyk był po to, aby pomyśleć, że mam więcej energii, chociaż nie wiem, czy pomagał w stu procentach. Lubiłem tak się uczyć, bo mnie to odprężało.
Od pierwszej klasy technikum po drobne zakupy chodziłem sam lub ze współlokatorem. Chodziliśmy gdzieś wieczorami, w sumie dalej chodzimy. Tak wychodziliśmy po siódmej wieczorem lub o ósmej (po kolacji) i szliśmy do jednej z Biedronek. Czasami serio były to tylko szybkie zakupy, więc nie było nas kwadrans i wracaliśmy, ale też niekiedy chcieliśmy połazić na około stawu. Wtedy szliśmy do dalszej Biedronki, kupowaliśmy potrzebne rzeczy i szliśmy przejść się lub usiąść w parku. Odprężało mnie to. Odprężała mnie rozmowa z nim, przebywanie na świeżym powietrzu. Cała ta aura miłego wieczoru spędzonego z dobrym kumplem. Chodziłem też sam do sklepu i właśnie wtedy włączałem moją ukochaną muzykę. Wtedy, już po zakupach, byłem przejść się trochę dalej niż sklep, bo jeszcze wzdłuż głównych ulic szedłem lub też do parku ze stawem. Wtedy czułem, że odpoczywam. I bardzo to polubiłem. Ze spacerami na około jeziora mam podobnie. Chodzę tam, żeby uspokoić się, ułożyć myśli lub powspominać, jak kiedyś mi się żyło. I polubiłem to.
Czasami jednak mam ochotę wyłączyć się i nie interesować się nikim lub niczym. Wtedy właśnie włączam coś interesującego na Netflix lub Youtubie i odłączam się od życia realnego. Skupiam swoją uwagę na tym, co dzieje się na małym ekranie, a ja pozostaję bierny wobec bohaterów. Lub wobec wydarzeń, które zostały tam przedstawione. Kiedyś włączałem gameplay'e z różnych gier, filmiki ze street foodem lub inne losowe rzeczy, które mi się pokazały. Teraz oglądam filmiki z szachami, od analizy partii arcymistrzów przez uliczne partie w Nowym Jorku aż po wytykanie błędów prawie każdemu. Dodatkowo czasami obejrzę filmik ze street foodem lub jakieś chemiczne albo matematyczne rzeczy, ale prawie wszystko skupia się na YouTubie wokół szachów. Ale czy to mi przeszkadza? Nie. I z tego się cieszę. Cieszę się, że mam coś, co sprawia mi przyjemność.
Uwielbiam każdą z tych małych rzeczy i jeszcze więcej. Cieszę się jednak, że mogę regularnie lub sporadycznie robić to, co chcę (oczywiście chodzi o te małe rzeczy). Cieszę się z nich i je doceniam.
Pisał Hubert
Komentarze
Prześlij komentarz